Narzędzia użytkownika

Narzędzia witryny


Pasek boczny

Herb Miasta Łeby

    • Nazewnictwo obiektów geograficznych znajdujących się na terenie miasta
    • położenie,
    • powierzchnia,
    • liczba mieszkańców,
    • ruch naturalny ludności,
    • saldo migracji,
    • Statut Gminy Miejskiej Łeba.
    • warunki meteorologiczne,
    • zasoby wodne,
    • stan sanitarny kąpieliska morskiego,
    • źródła zanieczyszczeń wód powierzchniowych i oczyszczanie ścieków,
    • jakość powietrza atmosferycznego,
    • klimat akustyczny,
    • promieniowanie elektromagnetyczne,
    • prawo ochrony środowiska w gminie.
    • waloryzacja przyrodnicza i inne opracowania
    • stan ochrony przyrody i krajobrazu,
    • Słowiński Park Narodowy,
    • rezerwat „Mierzeja Sarbska”,
    • obszary „Natura 2000”,
    • ochrona wybrzeża.
    • studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy,
    • plany miejscowe,
    • studium programowo-przestrzenne uzdrowiska Łeba,
    • inne opracowania do celów planistycznych.
    • stan rozwoju układu telekomunikacyjnego,
    • stan rozwoju układu komunikacyjnego,
    • stan rozwoju sieci energetycznych,
    • stan zaopatrzenia w gaz,
    • stan rozwoju sieci wodociągowo - kanalizacyjnej,
    • sposób odprowadzenia i oczyszczania ścieków,
    • sposób rozwiązywania problemu odpadów.
    • bogactwa naturalne,
    • turystyka,
    • rybołówstwo,
    • przemysł,
    • handel i usługi,
    • komunikacja,
    • rolnictwo,
    • leśnictwo,
    • rynek pracy i struktura zatrudnienia.
    • instytucje oświaty i wychowania,
    • instytucje kulturalne,
    • rozrywka,
    • sport i rekreacja,
    • ochrona zdrowia,
    • bezpieczeństwo publiczne,
    • organizacje pozarządowe,
    • zasoby mieszkaniowe
  • strategie rozwoju gminy
  • strategie rozwoju powiatu
  • strategie wojewódzkie
  • strategie krajowe
  • strategie UE
wikariak_slawomir_„firmy_nie_startuja_w_przetargach_dgp_9_kwietnia_2019_nr_70_4972

WIKARIAK, Sławomir „Firmy nie startują w przetargach” (DGP ,9 kwietnia 2019 nr 70 (4972)

Tak źle jeszcze nie było. Realnie mniej niż jedna oferta wpływa średnio w polskich przetargach.
Oznacza to nie tylko brak konkurencji, lecz często również konieczność unieważniania postępowań

Od wielu lat Polska jest w ogo¬nie Unii Europejskiej, jeśli chodzi o konkurencyjność na rynku zamówień publicznych. Już raport Komisji Europejskiej za lata 2006-2010 pokazał, że zajmiemy trzecie miejsce od końca pod względem średniej liczby ofert Składanych w przetargu. Wówczas było to jednak aż 3,1 oferty (przy średniej europejskiej wynoszącej 5,1 oferty). Dane za ostatni rok pokazują, że konkurencyjność w Polsce spadła do najniższego poziomu w historii. Przy zamówieniach poniżej progów unijnych (tylko te dane są publikowane w Biuletynie Zamówień Publicznych) w 2018 r. składano średnio w przetargu 2,19 oferty. To jednak nie koniec. Po odliczeniu średniej liczby odrzucanych ofert okazuje się bowiem, że przeciętnie na jeden polski przetarg przypadało zaledwie 0,8 oferty. Oznacza to, że w zasadzie na polskim ryn¬ku trudno mówić o konkurencji. W postępowaniach powyżej progów unijnych sytuacja jest , tylko minimalnie lepsza. W 2017 r. średnio składano w nich 2.23 oferty.
Zapaść w budowlance Najbardziej pogorszyła się sytuacja na rynku zamówień budowlanych. To o nic dotychczas, najbardziej rywalizowali przedsiębiorcy. Jeszcze w 2016 f. na jeden taki przetarg przypadało przeciętnie 4,32 oferty. W ubiegłym roku już tylko 2,41 oferty.
- Powód jest oczywisty - wykonawcy boją się zawierać kontrakty, które mogą przynosić straty. Jeśli kosztorysy są sporządzane na dwa lata przed wyborem oferty, a koszty potrafią wzrosnąć o kilkadziesiąt procent, to mało kto jest gotów podjąć takie ryzyko. A gdy już podejmie, to potem okazuje się często, że woli zejść z placu budowy, ryzykując nawet zapłatę kar umownych, bo są one niższe od przewidywanych strat - mówi Łukasz Bernatowicz, ekspert do spraw zamówień publicznych Business Centre Club.
- Obawiam się jeszcze większego spadku zainteresowania ze strony firm budowlanych, a to może oznaczać problem z wykorzystaniem przysługujących Polsce funduszy europejskich. Już dzisiaj coraz więcej przetargów jest unieważnianych z powodu braku choćby jednej ważnej oferty - dodaje.
Eksperci są zgodni - jedynym sposobem na poprawę sytuacji w budownictwie jest wprowadzenie obowiązkowych klauzul waloryzacyjnych. Projekt nowej ustawy - Prawo zamówień publicznych przewiduje taki mechanizm przy kontraktach na roboty budowlane i usługi trwające dłużej niż 12 miesięcy. Ustawa pozostawi jednak zamawiającym swobodę określenia zasad waloryzacji
-Niestety boję się, że to nie, zadziała. W tym przypadku jestem zwolennikiem ustawowego określenia sposobu waloryzacji , a nie pozostawiania tego w rękach zamawiających. Sądzę bowiem, że reguły zmian cen nie tylko będą różne w różnych przetargach, ale przede wszystkim mogą być nieostre i pozostawiać zbyt duży margines niepewności - ocenia Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich.
Za duży formalizm Najmniejsza konkurencyjność od lat jest w przetargach na dostawy. W 2018 r. w jednym takim postępowaniu składano średnio 2,04 oferty (w 2017 r. było to 2,11 oferty). To o tyle zastanawiające, że zamówienia na dostawy są uznawano za najprostsze.
- Paradoksalnie to właśnie zniechęca przedsiębiorców. Choć formalności są mniejsze niż np. w branży budowlanej , to jednocześnie dużo większe niż przy dostawach dla odbiorców prywatnych. Czas, energia i koszty związane ze startem w publicznym przetargu, przy stosunkowo niskiej marży, odstraszają wykonawców - zauważa dr Włodzimierz Dzierżanowski, prezes Grupy Doradczej Sienna.
Zwraca uwagę choćby na wymóg sporządzenia pisemnego kontraktu, co dla handlowca oznacza nie tylko konieczność jazdy często na długi koniec kraju, ale również uzyskiwanie stosownych pełnomocnictw czy innych formalności. Na rynku prywatnym wystarczy zwykły e-mail.
- Dlatego mam wątpliwości, Czy nowa ustawa zdoła przekonać przedsiębiorców do startu w przetargach. I nie chodzi mi nawet o jej zawartość, bo pewnie poszczególne przepisy rzeczywiście znoszą czy zmniejszają bariery biurokratyczne. Już jednak sama jej objętość, czyli te bez mała 700 przepisów, skutecznie zniechęca do wgryzania się w te regulacje - mówi dr Włodzimierz Dzierżanowski.
W przetargu na usługi w poprzednim roku składano przeciętnie 2,31 oferty (rok wcześniej 2,44 oferty). Eksperci zwracają uwagę, że tu niechęć wykonawców często wynika wprost z zasad narzuconych przez zamawiających.
- W przypadku branży takiej jak sprzątanie trudno jest rywalizować kosztami pracy, bo płacę minimalną określają przepisy. Jeśli więc zamawiający na sztywno określa, ilu pracowników ma realizować usługę, to pole do rywalizacji jest mocno zawężone. Dlatego maszyny stoją w magazynach, a ludzie zmywają podłogi ścierką. Gdyby zaś poprzestano na wymaganiu efektu w postaci określonego standardu czystości, to przedsiębiorcy mogliby zaoferować nowoczesne metody sprzątania, oszczędzając na kosztach pracowniczych - ubolewa Marek Kowalski.
Choć problem z niewielkim zainteresowaniem polskim rynkiem zamówień publicznych znany jest od lat, to narazie nie zdołano znaleźć sposobu na odwrócenie tego niepokojącego trendu. Nowa ustawa, którą zgodnie z założeniami Sejm ma przyjąć przed końcem kadencji przewiduje wiele uproszczeń, ale eksperci powątpiewają w to, by mogły one zachęcić przedsiębiorców do startu w publicznych przetargach.
Prawdopodobnie problem leży nie tylko w przepisach, lecz także w pokutującym w biznesie przekonaniu, że trudno skutecznie walczyć o zamówienie. Urząd Zamówień Publicznych próbuje zidentyfikować realne powody niechęci przedsiębiorców, dlatego przygotował dla nich specjalną ankietę. Na stronie: uzp.gov.pl mogą oni wskazać przyczyny, które odstraszają ich od próby wejścia na ten rynek. Wyniki badania mogą w przyszłości pomóc w zmianie prawa czy też przygotowaniu wzorcowych dokumentów bardziej odpowiadających zapotrzebowaniu firm.

wikariak_slawomir_„firmy_nie_startuja_w_przetargach_dgp_9_kwietnia_2019_nr_70_4972.txt · ostatnio zmienione: 2019/04/11 11:35 przez Grzegorz Kleina